Wolność poglądów w erze social media

Follow_dreams

Przed chwilą znowu złapałem się na tym, że nie zlajkowałem fanpage’a z obawy przed tym, że wśród moich znajomych i followersów są (lub będą) osoby, którym nie spodobają się moje poglądy wyrażone poprzez akt zlajkowania. Mam 30 lat, przede mną kawał życia zawodowego, po co narażać się obecnym/potencjalnym klientom i partnerom biznesowym?

W kwestii wolności wyznawania poglądów niby nic się nie zmieniło – formalnie nadal żyjemy w regionie, gdzie jest ona respektowana. Obecnie jednak każdy może dużo łatwiej dowiedzieć się, jakie te poglądy mamy. Wystarczy wejść na profil na Facebooku. Jeśli chcemy szybko sprawdzić poglądy dużej grupy, możemy skorzystać z graph search.

Czytaj dalej Wolność poglądów w erze social media

Michael Arrington – tango down. Czyli jak dziennikarstwo iteracyjne pożarło własnego ojca

Zdjęcie tytułowe

„Getting it right is expensive, getting it first is cheap” miał powiedzieć Michael Arrington w 2009 roku tłumacząc dlaczego dziennikarstwo iteracyjne/ dziennikarstwo-proces/dziennikarstwo beta jest lepsze od tradycyjnego dziennikarstwa. W ostatnich dniach sam stał się obiektem skandalu, a jego przypadek to doskonałe case study zjawiska, które promował.

1 kwietnia Gawker opisał jak Jenn Allen, bizneswoman z Doliny Krzemowej, oskarżyła Arringtona o znęcanie się (później także o gwałt). Szybko posypały się kolejne oskarżenia innych osób.

Czytaj dalej Michael Arrington – tango down. Czyli jak dziennikarstwo iteracyjne pożarło własnego ojca

Czy jesteśmy skazani na bullshit?

octopus

TL;DR: Jako społeczeństwo mamy przesrane. Wszystko przez blogerów. I social media.

Nie wierzyłem, że kiedykolwiek do tego dojdzie. Zgadzam się z Erykiem Mistewiczem.

Nigdy dotąd media (nie tylko w Polsce) nie były tak słabe, pogodzone z tym, że otrzymują materiały gotowe do publikacji. Nigdy dotąd aktorzy zdarzeń nie tworzyli własnych kanałów komunikacji, omijając tradycyjne media. I nigdy dotąd dziennikarze tak wyraziście nie tracili zdolności opowiadania dobrych historii, które to zadanie przejmują na dobre z ich rąk PR-owcy i marketerzy. Rządzą porywające historie i potrafiący opowiedzieć je ludzie.
Najlepsze kampanie PR 2012

Pewnie nie raz zdarzyło wam się, że pochłaniając kolejne książki/artykuły/wideo/itp. dostrzegaliście kawałki stopniowo układające się w coraz wyraźniejszy obraz. Ten tekst złożony jest właśnie z takich kawałków, na które ostatnio trafiłem. Hint: finalny obraz jest przygnębiający. Czytaj dalej Czy jesteśmy skazani na bullshit?

W internecie nie wolno więcej

– Treści ukazujących się w internecie nie powinno się mierzyć inną miarą. To medium tak samo istotne, a nawet daleko bardziej niebezpieczne niż media tradycyjne, o znacznie większym zasięgu niż np. lokalna gazeta – uzasadnił wyrok sędzia Jarosław Matras.

Cały artykuł: wyborcza.pl